niedziela, 30 sierpnia 2015

Pędzla nie trzymałam w ręce już ładnych parę lat. Brakowało mi tego, ale cały czas odkładałam to 
na później. Bo remont, bo kursy, bo bałagan, bo mało miejsca, bo zawsze coś. Ale może to dobrze.
Może taka jest kolej rzeczy. Może musiało się nazbierać żeby w końcu wykipieć. Kupiłam farby, 
tata przyniósł mi kilka sklejek, przemeblowałam pokój, który nagle okazał się jasny i przestronny. Zaczęłam. Nie jakoś szczególnie ambitnie, nie jakoś szczególnie wzniośle. Ręka musi się ponownie przyzwyczaić, wyrobić. Kto by pomyślał, ze to nie jest tak jak z jazdą na rowerze. 
Przynajmniej nie w moim przypadku :)

                                              kot astronauta, akryl+kredka, deska 40x76cm



























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz